O testowaniu słów kilka

niedziela, 1 października 2017


Spora ilość rzeczy, które dziergam powstaje właśnie w ramach testów - stąd np. mój stos pojedynczych skarpetek. Wszystkie te testy odbywały się w bardzo przyjemnych warunkach - uczestnicy testu byli dla siebie wsparciem, tak samo projektant. A same wzory mimo, że nie były w swojej ostatecznej formie były uporządkowane i przejrzyste.
Gdyby tylko wszystko przebiegało w takiej formie post ten nigdy by nie powstał. Niestety, mam wrażenie, że im projektantka młodsza, tym większe mniemanie na temat własnej wyjątkowości i nazwijmy to prestiżu.
Ostatnio miałam też wątpliwą przyjemność testować wzór skarpetek dla zagranicznej projektantki, której imię i nazwisko przemilczę. Rezultatu nie mogę pokazać*, ale musicie mi uwierzyć na słowo, że wzór jest banalny i wynudziłam się przy nich niemożebnie. 
Banalność wzoru w niczym nie powstrzymała owej projektantki w rozpisaniu go na 14 stronach plus do tego 4 osobne strony ze schematami. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie była to ostateczna wersja wzoru, jednak minimalne formatowanie celem zachowania przejrzystości mogło się w tym pliku odbyć. Poszczególne etapy były zapisane w tak chaotyczny sposób, że przy odrobienie nieuwagi można było wzór z nogi zrobić już na stopie, co miało miejsce w przypadku innej testerki. Ja zresztą też namachałam się kartkami zanim znalazłam właściwy fragment.  Wg. projektantki kolejność toe, foot, leg, foot jest jak najbardziej w porządku i absolutnie nie rozumie dlaczego zwróciłam jej na to uwagę. Na koniec oczywiście ani dziękuję, ani nic. 
Może jestem przewrażliwiona, ale wydaje mi się, że jeśli ktoś decyduje się poświęcić swój czas na zrobienie danej rzeczy (tu dodatkowo był to test w ciemno, nie miałam pojęcia jak będzie wyglądał wzór, który otrzymam) to jednak ma prawo oczekiwać, choć minimalnej, uwagi z drugiej strony. 

*Wzór idzie na żywo 20 października, wtedy będę mogła pokazać ten dziewiarski majstersztyk.

2 komentarze

  1. To interesujące, co piszesz. Ja właśnie przetestowałam trzy rzeczy i mam wrażenie, że niektórzy (czyt. szczególnie panie zamieszkujące kontynent nieeuropejski) lubią mieć wszystko rozpisane co do joty. To bywa trochę denerwujące. Z drugiej strony Rav. daje możliwość zaistnienia także tym, którzy wcześniej niewiele lub mało umieli. Może tych dwóch grup nie da się połączyć? Co nie zmienia faktu, że współczuję. O swoich przeżyciach właśnie piszę posta :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam pracować, książki kartkować, raporty pisać i przepadłam. Pisz częściej, Dziewczyno, karm pięknym słowem i jeszcze piękniejszymi zdjęciami.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Zapraszam ponownie :)

Latest Instagrams

© baba w domu. Design by FCD.