Alojzy Bąbel

piątek, 8 września 2017

Pamiętam, że moje pierwsze założenia co do przyszłych swetrów były skrajnie minimalistyczne - wszystko gładkie, prosty kształt i najlepiej szare. Szary, prosty sweter mam jeden, kupiony w secondhandzie. Gładkich swetrów zrobionych własnoręcznie nie posiadam w ogóle - jeszcze. 
Dość szybko zorientowałam się, że jeśli o dziewiarstwo chodzi wolę, mniejsze lub większe, wyzwania. Ażury, bąbelki, oczka przekręcone itp. - mówcie tak do mnie jeszcze. 
A jeśli pomysł na ażury i bąbelki jest autorstwa Caitlin Hunter, jestem w siódmym niebie. 

Whitehorse, czy też bardziej swojsko brzmiący Alojzy Bąbel, to drugi* już test dla Caitlin, a w sumie trzeci w mojej szafie sweter według jej wzoru (Tegna, Little Cabin). Skąd Alojzy Bąbel? Wystarczy spojrzeć na ten karczek, dodać do tego moją ogromną sympatię do książki, jak i filmu Akademia Pana Kleksa i skojarzenie nasuwa się samo.
Ale, żeby nie było niejasności ani Alojzy Bąbel, ani Wielki Elektronik, nie dorównają Ambrożemu Kleksowi.
 

Wzór został przygotowany z myślą o parowaniu swetra ze spódnicami/sukienkami - kończy się dokładnie w talii, ale ze spokojem można zrobić dłuższą, bardziej uniwersalną wersję, która też będzie wyglądać bardzo dobrze. Ja postawiłam na wersję oryginalną, co prawda ucieka mi przez to możliwość łączenia go ze spodniami, ale bardzo podoba mi się taka retro estetyka. A i spódnic w szafie mam coraz więcej, więc nie ma sensu ograniczać się tylko do dłuższych swetrów. 

Co do włóczki, postawiłam na Dropsową Limę w bezpiecznym odcieniu beżu. Przez chwilę wahałam się nad ognistym pomarańczem, ale zdrowy rozsądek wziął górę - jeśli nie pasuje mi miodowy żółty (smutek), to w tym pewnie też nie wyglądałabym dobrze. Obawiałam się też, że kolor będzie przytłaczający dla wzoru.
Zużyłam 7,5 motka, choć wyposażyłam się w znacznie większy arsenał - wg. wzoru powinnam zużyć ok. 980 m na rozmiar M, mi zeszło ok. 750 m - i co ciekawe dokładnie tak samo stało się w przypadku Little Cabin, zużyłam znacznie mniejszą ilość włóczki, niż zakładał wzór.




I jeszcze kilka słów na temat wzorów Caitlin, to co mi w nich najbardziej pasuje to niesamowity efekt, który osiągnięty jest niewielkim nakładem pracy. Nie ma tu miejsca na pocenie się i główkowanie czy ugryźć oczka z lewej, czy może z prawej strony. A właśnie, lewa strona - lwia część swetra jest robiona na tej stronie właśnie, dzięki czemu unikamy przerabiamy tylko niewielką ilość lewych oczek.



Dodatkowo na zdjęciach najlepiej zainwestowane 7,30 zł w moim życiu - spódnica marki Lakeland Skirts.


Dane techniczne:
wzór: Whitehorse
włóczka: Drops Lima, 7,5 motka
druty: 3,5 mm i 4 mm

*Po drodze miał być jeszcze jeden, z tej samej włóczki, z której dziergała Caitlin, ale niestety farbiarka dała ciała i włóczka dotarła do mnie już po opublikowaniu wzoru, ot taki niefart.

10 komentarzy

  1. Nie mogłam sie doczekać tego wpisu.I mogę tylko powiedzieć,wielkie:wow.Absolutnie piękny ❤ prezentujesz się w nim doskonale.Pozostaję zatem w zachwycie 😀

    OdpowiedzUsuń
  2. Sweter jest piękny. Nic dodać, nic ująć. Bardzo ciekawa sesja fotograficzna 😃

    OdpowiedzUsuń
  3. Stoję w osłupieniu. Przepiękny! Kolor idealny! Ja też taki chcę! Kurczę, a miałam robić sto innych projektów... Gratulacje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie chyba czas na projekt 101 ;) Dziękuję :)

      Usuń
  4. Piękny ten sweter! I Tobie w nim bardzo ładnie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Zapraszam ponownie :)

Latest Instagrams

© baba w domu. Design by FCD.