Wzór kontra włóczka, włóczka kontra wzór

W swojej szafie mam całe dwa kardigany, oba w takim stanie, że pojawienie się kolejnego jest wręcz obowiązkowe. Co prawda na wieszaku wisi jeszcze jeden rozpinany sweterek (i to jest dla niego kluczowe określenie), ale zdecydowanie nie jest to sweter, w którym można mieszkać, a taki właśnie sobie wymarzyłam. 

Kupiłam włóczkę, kupiłam wzór, zrobiłam próbkę i tu niestety pojawia się problem. Włóczka, to gotlandzka wełna z Filcolany, ometkowana jako dk. Wzór White pine zakłada użycie nici typu worsted, jednak wychodząc z założenia, że między tymi grubościami nie ma aż tak drastycznej różnicy pomyślałam, że będzie ok. I było by, gdyby moje dk nie było sportem, z zakosami na fingering. Co z tego, że próbka wygląda bardzo ładnie, ale moja ilość oczek nijak ma się do tych ze wzoru - musiałabym zrobić największy rozmiar i szczerze wątpię, żeby tak zrobiony sweter posiadał jakąkolwiek foremność.
Teraz mam włóczkę, do której nie mam wzoru i wzór, do którego nie mam włóczki i jestem w zupełnej kropce. Po spędzeniu długich godzin na Ravelry wybrałam kilka schematów jednak mam wrażenie, że nie do końca będą one szły w parze z było nie było rustykalnym włóknem - przede wszystkim wszelkie ażury, a tych kilka wpadło mi w oko. I niewiele z tych wzorów spełnia również moje początkowe założenie pt. sweter do mieszkania.


Z tych kilku wzorów moje top trzy to Lace Cardigan, Praline i Reine, niestety nie jestem w stanie podjąć decyzji co do tego, który z nich jest najlepszy. A może Wy macie jakieś propozycje co do tej włóczki?