Jagodowe noce ujęcie drugie, czyli moje pierwsze skarpetki na drutach

Miałam być dzisiaj w Łodzi, ale uwierzyłam w argument śpij, jest czwarta rano. Efekt był taki, że nie mogłam zasnąć do szóstej. Gdy już w końcu udało mi się zasnąć spałam do nieprzyzwoitej godziny i nie chciało mi się absolutnie nic. W końcu wygrał głód i wyrzuty sumienia, że skoro nie pojechałam do Łodzi to jednak mogłabym coś zrobić, np. skończyć moją pierwszą parę skarpetek, bo chociaż ściągnęłam je z drutów równe dwa tygodnie temu ciągle czekały na schowanie wystających nitek. 

Ahoj marynarzu! + wspólne dzierganie i czytanie #14

Z trudem powstrzymałam się od niezaczęcia tego wpisu od nadejszła wiekopomna chwila, bo oto na drutach mam swój pierwszy sweter. Sweterek właściwie bo jest to wersja typowo wiosenno-letnia.

Witaj sierpniu, witaj skwarze!

Wszechogarniający skwar powoduje, że każdy sposób na ochłodzenie się jest dobry. Mrożona herbata, owocowy sorbet no i oczywiście arbuzy. Te ostatnie to wręcz idealne owoce na taką pogodę. Odpowiednio słodkie, wodniste no i jak dobrze smakują prosto z lodówki! 
A co gdyby tak rozkoszować się ich słodkością przez cały czas? Pomoże w tym kolejna letnia, czasu nie licząca, tapeta na pulpit. Z arbuzami właśnie. Częstujcie się :) 

Moje jagodowe noce + wspólne dzierganie i czytanie #13


Święto lasu, jest środa a ja mam zarówno książkę, jak i robótkę, i z czystym sumieniem mogę dołączyć do dziergania i czytania z Maknetą. Dawno tego nie robiłam, bo o ile druty cały czas były w ruchu, to książki wypożyczone z biblioteki zaraz po przyniesieniu do domu odkładałam na półkę, żeby podnieść je z niej w momencie zbliżania się terminu.Dobrze, że w bibliotece nie pytają z treści na wyrywki, bo byłby wstyd. A te domowe wiadomo, nie uciekną, więc czekają na lepsze czasy.