12 czapek w 1 rok - luty

Luty się kończy także czas na czapkę, która zresztą już dość intensywnie się tutaj przewijała. Wyjątkowo zdjęcia będą na człowieku - czyli mnie :)

A więc środa - wspólne dzierganie i czytanie #07



Od pewnego czasu to środy wyznaczają moje tempo blogowania. Niby coś tam dziergam, a jednak mam wrażenie, że materiał do pokazania na blogu przybywa w tempie bardzo słabym. Wychodziłoby na to, że dziergam za mało i głównie są to czapki, ale mam nadzieję, że wkrótce ulegnie to zmianie, a dlaczego - o tym będzie na końcu posta.

Post o braku decyzyjności + wspólne dzierganie i czytanie #06

Dzisiaj środa więc czas na Wspólne dzierganie i czytanie. Na obu tych polach zdecydowanie bez szaleństw - książka jest dokładnie ta sama co w zeszłym tygodniu - Jestem kotem, Natsume Sōseki, a robótkowo, cóż...

Malowane róże + wspólne dzierganie i czytanie #05

Jak co środa już czas na wspólne dzierganie i czytanie, ale uwaga, dzisiaj prócz dzielenia się z Wami moją aktualną lekturą będę się intensywnie chwalić ;)

Witaj luty + wspólne dzierganie i czytanie #04


W lutym niestety również nie obyło się bez małego opóźnienia, ale już przybiegam z nową, świeżą tapetą z kalendarzem na luty :)

12 książek na 2015 rok - styczeń

Post ten równie dobrze mógłby mieć tytuł porażka czytelnicza, o czym za chwilę.
Na początku stycznia pisałam o moich postanowieniach noworocznych. Jednym z nich jest wyzwanie 12 książek na 2015 rok. Założenie jest bardzo proste - co miesiąc czytamy jedną książkę z wcześniej ustalonej listy zalegających od dłuższego czasu na półkach lektur. 
Moim styczniowym wyborem było Śpiewaj ogrody Pawła Huelle. Pozycja ta zainteresowała mnie dawno temu - była powieścią czytaną w radiowej Trójce i wtedy wydawała mi się naprawdę ciekawa. Nie wiem czy sprawiła to interpretacja samego autora i Jana Englerta, którzy książkę czytali, czy układ gwiazd.
Tu wracam do pierwszego zdania. Książka dosłownie wlokła się za mną cały miesiąc, czego dowodem jest powyższy kolaż - zdjęcia z pociągu, zdjęcia robione specjalnie na WDiC, wszystko to na przestrzeni całego miesiąca. Smutna prawda jest taka, że styczeń już za nami, a ja jej jeszcze nie skończyłam.
Absolutnie nie mogę powiedzieć, że jest to książka zła. Nie jest. Autor wykazuje się ogromną wiedzą na temat twórczości Wagnera czy Rilkego, powieść jest napisana językiem na najwyższym poziomie, ale jak dla mnie akcja snuje się zbyt powoli. Przeplatające się ze sobą wątki nie ułatwiają skupienia się na wydarzeniach - niejednokrotnie musiałam cofać się o kilka stron, by upewnić się co do kolejności wydarzeń, czy też kto jest kim. Szkoda, że autor nie rozwinął bardziej wątku kaszubskiego, ten wydawał się najbardziej ciekawy.  
Niestety na razie mówię tej książce nie, chociaż zakładkę zostawiam na miejscu, może jeszcze do niej wrócę.