Moje jagodowe noce + wspólne dzierganie i czytanie #13

środa, 5 sierpnia 2015


Święto lasu, jest środa a ja mam zarówno książkę, jak i robótkę, i z czystym sumieniem mogę dołączyć do dziergania i czytania z Maknetą. Dawno tego nie robiłam, bo o ile druty cały czas były w ruchu, to książki wypożyczone z biblioteki zaraz po przyniesieniu do domu odkładałam na półkę, żeby podnieść je z niej w momencie zbliżania się terminu.Dobrze, że w bibliotece nie pytają z treści na wyrywki, bo byłby wstyd. A te domowe wiadomo, nie uciekną, więc czekają na lepsze czasy. 

Dziergam właśnie swoją pierwszą parę skarpetek na drutach, za którą całą odpowiedzialność ponosi Amanita, która tak pięknie mówiła o swojej skarpetce, atakowała zdjęciami to tu, to tam, że po prostu musiałam przeprosić się z włóczką i drutami, które kiedyś zostały upchnięte w najciemniejszym kącie, żeby tylko nie straszyły swoją cienkością. 
Nie jest to moje pierwsze starcie ze skarpetkami na drutach, jednak moja pierwsza próba skończyła się jeszcze szybciej niż zaczęła. Nie pamiętam czy robiłam je od dołu, czy od góry, ale nie byłam w stanie połączyć oczek z jednego druta z tymi z drugiego tak, żeby nie wisiała mi pomiędzy nimi smutna, za długa nitka. I właśnie w tym miejscu przygoda się kończy - prawda, że krótka? 
Przy tym podejściu nie miałam najmniejszego problemu od samego początku, chociaż druty dalej tak samo cienkie, włóczka też ta sama (Dropsowy Fabel w kolorze Berry Dreams, od koloru nazwałam swoje skarpetki na Ravelry My blueberry nights). Może to sposób nabrania oczek? Skorzystałam z Judy's Magic Cast On i poszło jak bajka. Początkowo skarpetki miały być gładkie, ale nie podoba mi się jak ta włóczka wygląda sama z siebie, więc gładką zrobiłam tylko podeszwę, a resztę potraktowałam fakturą ze skarpetek Hermiony. Muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem, jak dobrze i efektownie może wyglądać tak prosty wzór. 
Okazuje się, że robienie skarpetek na drutach to super sprawa i nawet nie mam syndromu drugiej skarpetki*. Nawet więcej, w planach mam kolejną, naprawdę szaloną parę!

Natomiast na książkę, którą aktualnie mam na tapecie prawdopodobnie nie trafiłabym nigdy gdyby nie grupa dla blogerów Uli Phelep. Autorka, Ania Piwowarska (przemiła osoba!), poszukiwała tam właśnie osób do pewnego projektu, w którym zresztą wzięłam udział, ale o tym na razie cicho sza. Co do książki, traktuje ona o autentycznym copywritingu (i marketingu), ale nie jest to drętwy poradnik o tym jak stać się autentycznym spełniając pięć magicznych punktów na przestrzeni pięciu dni. Ta książka to bardziej zeszyt ćwiczeń o tym jak pisać, co pisać i przewodnik po poznaniu siebie, bo przecież nie znając siebie nie możemy być w pełni autentyczni. Co prawda nie zabrnęłam z jej lekturą za daleko, ale jeśli zależy Wam na stworzeniu swojej autentycznej marki szczerze polecam!

*Zdjęcie nie oddaje aktualnego stanu rzeczy, bo właśnie jestem w przedpięciu drugiej skarpetki :) Zdjęcie to natomiast oddaje co w końcu powstało z plecionych przeze mnie łez apacza w kwietniu :) 


Na koniec chciałabym zaprosić Was na bloga o zupełnie innej tematyce, gdzie dorzuciłam swoje 5 groszy na temat malowania paznokci: Dlaczego kobiety malują paznokcie?



25 komentarzy

  1. Cudna skarpetka. Ja jestem jeszcze w trakcie zbierania resztek, ale też mam zamiar w przyszłości mieszać kolory. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie z mieszanych kolorów na pewno będą super :)

      Usuń
  2. No to cieszę się i już! :)
    Ja też mam za sobą pierwszą w całości.
    A kolejna równie będzie szalona, tylko jeszcze nie wiem jak mocno.

    OdpowiedzUsuń
  3. Skarpetka super. Będzie świetna para. Nigdy nie robiłam skarpetek od palców i na drutach z żyłką. Muszę kiedyś spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie, czyli kompletnego skarpetkowego laika, to takie robione od palców są bardzo łatwe, ale z drugiej strony nie mam porównania od drugiej strony :)

      Usuń
  4. Skarpetka świetna. Książki zazdroszczę. I w ogóle całe zdjęcie jest ekstra.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nęcicie dziewczyny, aż ręce swędzą , żeby machnąć jakieś skarpety:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie ma na co czekać tylko chwycić się za druty :)

      Usuń
  6. Zazdroszczę skarpet, ale mimo zmasowanej akcji nie potrafię się jakoś przełamać, żeby zrobić swoją pierwszą. Więc chowam ten pomysł do głowy na tak zwane kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dawaj, to przecież takie małe skarpetki, rach, ciach i gotowe :D

      Usuń
  7. W takich kolorach wzory nie są konieczne. Są po prostu rewelacyjne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie ta lekka faktura robi całą skarpetkę, bo bez to niby ok, ale czegoś brakowało. Ale masz rację, wszystkie bardziej skomplikowane wzory zniknęły by w tym bez śladu.

      Usuń
  8. O skarpetkach też myślę, skuszona przez Amanitę, ale na razie zabieram się jak pies do jeża... Podziwiam osoby dziergające takie maleństwa na cieniutkich drucikach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, też mnie to przerażało, i po pierwszym starciu ze skarpetką kilka miesięcy temu, włóczkę i druty odłożyłam w ciemny kąt, bo nie byłam w stanie pojąć jak można z takiej cienizny robić, ale po drodze przerobiłam cały motek włóczki typu lace (no dobra, dwa razem, więc nie do końca taki znowu lace, bardziej właśnie włóczka skarpetkowa ^^) i już przestało mi to być straszne :D

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Włóczkę kupiłam dość dawno i nie wiem czemu byłam przekonana, o tym, że jest baaaardzo różowa. Wcale nie jest różowa :) I ten wcale nie różowy kolor bardzo mi się podoba :)

      Usuń
  10. Bardzo mi sie podoba kolor tej włóczki, skarpetki będą super.Jedna już jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, jest bardzo ładny, taka jagodzianka :)

      Usuń
  11. Piękne skarpetki będą! Czytałam post Amanity, bardzo mi się spodobał i sama idea robienia skarpet - też :) Lubię robić skarpety :) Pewnie już wkrótce zobaczymy u Ciebie gotową parę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skarpeciochy już są gotowe, tylko nitki powciągać, obfotografować i mogę się chwalić :D

      Usuń
  12. Gratuluję pięknej skarpety! Tez jestem ich miłośniczką :-) dziergam je o każdej porze roku i w te upały też! Pozdrawiam serdecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Cieszę się, że się w końcu do nich przekonałam, bo to super sprawa takie dzierganie skarpetki :)

      Usuń
  13. Śliczne skarpety będziesz miała.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Zapraszam ponownie :)

Latest Instagrams

© baba w domu. Design by FCD.