O warkoczach bez warkocza + wspólne dzierganie i czytanie #11

środa, 20 maja 2015

Słabo u mnie ostatnio z regularnością jeśli chodzi o wpisy z cyklu Wspólne dzierganie i czytanie, ale w tą środę mam się czym pochwalić :).
Jakiś czas temu dołączyłam do grupy na Ravelry Knitting in Poland, gdzie został zorganizowany KAL, którego motywem przewodnim są warkocze. Postanowiłam się przyłączyć dziergając Sideways Bias Triangle Shawl.
Wzór ten miałam na oku od dłuższego czasu, a wspólne dzierganie było tylko motywatorem do zabrania się za robótkę. Włóczka którą wybrałam, Shetland z YarnArtu, pierwotnie miała być przeznaczona na męski sweter, jednak jak się później okazało źle odczytałam stwierdzenie "bo ja nie mam sweterków" ;) Sweterków nie ma i nie będzie a ja zostałam z pięcioma motkami włóczki, które czekały na swoje lepsze czasy. To co udało mi się zrobić do tej pory w żaden sposób nie zachwyca, ot najzwyklejszy ścieg francuski i już nie mogę się doczekać kiedy dojdę do fragmentu z warkoczem, czyli za jakieś 100 rzędów. A na razie mogę powiedzieć tylko tyle, że bardzo podoba mi się wykończenie brzegu w tym wzorze.

Co do lektury, w ciągu ostatnich dwu dni spędziłam łącznie 8 godzin w pociągu do Warszawy i z powrotem, więc czasu na czytanie miałam całkiem sporo. Moim towarzyszem podróży był Władca liczb Marka Krajewskiego. Jak zwykle w przypadku tego autora książka wciąga bardzo i już 2/3 za mną. Fabularnie jest bardzo dobra, chociaż mam wrażenie, że jest trochę łagodniejsza od jego poprzednich książek. Ale może tylko tak mi się wydaje bo po cichu tęsknię za Eberhardem Mockiem. Tak, to może być przyczyna. Mock jest zawsze u mnie wyżej w rankingu niż Popielski. 

Oczywiście, mimo tego, że mój cel pobytu w stolicy z dzierganiem nie miał nic wspólnego to nie mogłam sobie odmówić wizyty w Magic Loopie. Co prawda znalezienie samej ulicy Zgoda, a potem sklepu zajęło mi trochę czasu - ciągle nie mogę się przyzwyczaić do lokalizacji różnych punktów w bramach, jest to bardzo powszechne w Ostrowie Wlkp., ale dla mnie jest to cały czas nowość - ale gdy już znalazłam się w środku zostałam totalnie oczarowana kolorami włóczek Malabrigo. Długo nie mogłam się zdecydować co powinnam wziąć, ale w końcu zdecydowałam się na 3 motki. Dwa z nich to Malabrigo Sock w kolorach Abril i Candombe oraz jeden Malabrigo Arroyo w kolorze Sand Bank. Niestety nie mam jeszcze choć krzty pomysłu na co je przeznaczyć. Może Wy mi coś podsuniecie? :)

17 komentarzy

  1. Zazdroszczę umiejętności dłubania na drutach - zamierzam się nauczyć, ale zawsze jest coś ważniejszego. A tak mi się podobają druciane chusty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy chciałoby mi się teraz uczyć robić na drutach od podstaw, ale na szczęście załapałam się na robótki ręczne w szkole podstawowej więc wystarczyło sobie tylko odświeżyć co nieco :) Chociaż nie mogę powiedzieć, że sprawiało mi to wtedy jakąkolwiek przyjemność - druty dosłownie latały po pokoju i wymyślałam co bardziej innowacyjne sposoby co zrobić z paskudną, sztywną żyłką, ale koniec końców jako jedyna osoba w klasie zrobiłam tą nieszczęśliwą opaskę. Do tej pory pamiętam przypadek kreatywnie naiwny, jak jedna z koleżanek przyniosła zszyty ściągacz od jakiegoś swterka, takiego perfidnie maszynowego.
      Ale jeśli podobają Ci się dziergane chusty, to czemu nie - warto spróbować :) W zasadzie jak nauczysz się przerabiać oczka i prawe to potem wszystko co się robi jest jakąś ich kombinacją :)
      A jak Ci się nie spodoba, to zawsze można się uśmiechnąć do drutujących koleżanek z prośbą :)

      Usuń
  2. Ale masz skarby! Nic nie doradzę w ich kwestii, sama mam jeden motek malabrigo i czekam na olśnienie (może komin w ażurek albo w warkoczyki).
    Francuski może nudny, ale włóczka wygląda bardzo szlachetnie - mnie się podoba. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja w takim razie będę czekać na trzy olśnienia - to może trochę potrwać ;)
      Francuski ma jeden zdecydowany plus - robi się go ekspresowo. A co do włóczki, aż taka szlachetna to ona nie jest - to mieszanka wełny z akrylem, z przewagą tego drugiego, ale bardzo spodobał mi się jej kolor no i jest cudownie miękka :)

      Usuń
  3. Włóczki piękne, udzierg super a "Intrygi małżeńskie" rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze się za nie nie zabrałam, ale jak tylko zobaczyłam je w bibliotece musiałam wypożyczyć, bo gdzieś z tyłu głowy plątała mi się przeczytana dawno temu recenzja. Mam nadzieję, że książka mi się spodoba :)

      Usuń
  4. cudowne włóczki, ja z mojego socka zrobiłam chustę http://wrzosowedzierganki.blogspot.com/2015/05/moja-wersja-chusty-sorberry.html co prawda wyszło trochę ponad 1 motek, ale chusta jest ogromna więc na trochę mniejszą na pewno jedna motka starczy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. No to bliziutko masz do stolicy, bo ja osiem godzin w jedną stronę jadę, a jak jest taka potrzeba, to podróż w obie strony w ciągu jednej doby zaliczam. Widzę szarość na drutach i już ją lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze rok temu nie było tak bliziutko i nie wiem czy dojechałabym w 8 godzin do Warszawy komunikacją publiczną. W zasadzie jadąc gdziekolwiek musiałam brać poprawkę na to ile będę czekać w Zielonej Górze, bo z mojej rodzinnej miejscowości praktycznie nigdzie nie da się pojechać bez przesiadki w tym mieście :/

      Usuń
  6. Bardzo chciałabym mieć taki żółty fotel.... *.* musi się w nim zacnie i wygodnie dłubać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, fotel jest mega wygodny. Tylko niestety muszę się kłócić z kotem o pierwszeństwo do niego ;D

      Usuń
  7. Na pewno coś wymyślisz. Malabrigo ma ładne kolorki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzeczywiście bardzo ładny ten brzeg :-) A co do Krajewskiego to też uwielbiam serię z Mockiem :-) Bardzo przyjemnie się to czytało.
    A motki bajkowe :-) Ja z Socka zrobiłam pierwsze (i jak na razie jedyne) pięciopalczaste rękawiczki z delikatnym warkoczowym motywem. Wspaniale się sprawdziły. Włóczka jest niezwykle mila i delikatna, a dzierganie było dużą przyejmnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Mock był zdecydowanie lepszy od Popielskiego. Tą książką jestem w ogóle zawiedziona, bo nie ma w niej absolutnie klimatu wcześniejszych wrocławskich powieści Krajewskiego, a główny bohater tylko chodzi w kółko i się poci. I cała zagadka też jest średnio rozwiązana.
      Pięciopalczaste rękawiczki, jestem pełna podziwu. Mnie takie formy szczerze przerażają :)

      Usuń
  9. Chusty z socka, koniecznie! :)
    [no oczywiście co chcesz, ale na chustę moim zdaniem są idealne i jeden motek starczy na wcale nie taką malutką]

    ps. ale fajny fotel!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojjj... z Malabrigo wszystko można <3 Ale ja też jestem za chustami :)) Polecam Baskerville, ten wzór jest genialny i można zrobić body w jednym kolorze a border w innym.

    OdpowiedzUsuń
  11. Polecam "Intrygę małżeńską", genialna! I do zastanowienia się.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Zapraszam ponownie :)

Latest Instagrams

© baba w domu. Design by FCD.