Zmiany, zmiany, zmiany + wspólne dzierganie i czytanie #10

Na blogu zmiany - pisałam o nich w zeszłym tygodniu na Facebooku, w tym zostały wcielone w życie. Poprzedni layout może i był ładny, ale chyba wyobraźnia za bardzo mnie poniosła w upiększaniu wszystkiego do tego stopnia, że w końcu zrobiło się tutaj jak na odpuście. Było za kolorowo, zbyt chaotycznie no i ten milion fontów...brrrr. Nie jest to jeszcze forma ostateczna, czeka mnie jeszcze trochę segregowania kategorii etc. , ale koniec jest coraz bliższy :)


Do zmian na blogu zachęcił mnie drobny remont w mieszkaniu - w zasadzie malowanie pokoju, które trochę się przeciąga, głównie ze względu na wybrany przeze mnie kolor. Niestety 5l okazało się za mało, a co gorsza jest on nie do dostania w całym Ostrowie, a co za tym idzie prawie codzienne kursy do Kalisza do Castoramy w tym tygodniu są normą. Jeśli wszystko dobrze pójdzie malowanie powinno być skończone jutro i zamiast wstrętnej żółtej tapety na ścianach pojawi się klasyczna szarość.
Jak łatwo się domyślić przy takim rozgardiaszu (do tego wszystkiego trzeba jeszcze dodać świeżo wykastrowanego kota, chociaż ten na szczęście głównie zajmuje się jedzeniem i spaniem, próbując jedynie w międzyczasie pozbyć się kołnierza ochronnego, także za wiele się nie zmieniło ;)) nie ma ani czasu, ani nawet miejsca na dzierganie. Jedyne co udało mi się zrobić to drugą stronę tworu z mojego poprzedniego postu z cyklu WDiC i niestety będzie musiał trochę poczekać na skończenie - nie mam gdzie się rozstawić z maszyną do szycia. 

Ale nawet jeśli dzierganie mi nie idzie, zmieniła się książka, dlatego czas na kolejny odcinek Wspólnego dziergania i czytania z Maknetą. W tym tygodniu jest to Ludzie, którzy jedzą ciemność. Prawdziwa historia o dziewczynie, która zaginęła w Tokio i o złu, które ją pochłonęło, autorstwa Richarda Lloyda Parry'ego. Jest to reportaż dotyczący zaginięcia Lucie Blackman w Japonii w 2000 roku. Dwudziestojednoletnia Angielka skuszona możliwością łatwej pracy wyjeżdża wraz z przyjaciółką do Tokio. Wkrótce potem dziewczyna znika bez śladu.
Książka praktycznie czyta się sama i choć autor przedstawia czytelnikowi wiele detali życia w Japonii (głównie w dzielnicy Roppongi) oraz życia samej Lucie od jej najwcześniejszych lat, nie ma się wrażenia przeładowania informacjami ani chaosu. Całość jest dość mroczna, ale myślę, że warto sięgnąć po tą pozycję. 

A już jutro pojutrze zapraszam po nową tapetę na bloga, chociaż muszę przyznać, że jeszcze nie wiem co się na niej znajdzie.

Udanego popołudnia :)

8 komentarzy:

  1. Zmiany bardzo na plus, chociaż wcześniej też było u Ciebie ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zmiany supr. Piękne kolorki dziergadełek

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładna ta nowa odsłona, jak powiew wiosny:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne kolorki robótek. Wygląd bloga SUPER

    OdpowiedzUsuń
  5. Robótka ma śliczne kolory, takie jak lubię - czekam na efekt końcowy. A blog - im prościej, tym lepiej. Takie jest moje skromne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zmiany bardzo mi się podobają! Chciałabym mieć podobnie u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo tutaj teraz ładnie :-) mam nadzieję, że remont poszedł gładko i czasu na dzierganie masz już więcej. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Zapraszam ponownie :)