Witaj kwietniu!

Nie poszło mi z blogowaniem w marcu. W sumie nawet nie wiem kiedy ten miesiąc minął, a puste kartki w kalendarzu nie pomagają w skojarzeniu co, gdzie i kiedy. Czytałam mało, dziergałam mało - w zasadzie były to tylko drobnostki, które wrzuciłam na Facebooka i to by było tyle. Nie wyrobiłam się z czapką na marzec - tak naprawdę nie było z czym bo nigdy jej nie zaczęłam. Nie miałam na nią weny, ani pomysłu. Oby w kwietniu było lepiej. Ale, skoro mamy kwiecień, nie może się obyć bez tapety!
Miała być wczoraj, ale nie do końca byłam zadowolona z obrazka, poza tym w momencie gdy go skończyłam było już dość późno i nie chciało mi się czekać aż wyschnie - łóżko wołało ;) Planowałam zrobić go od nowa, ale wystarczyła lekka korekta i oto jest :)


Udanego kwietnia! :)

3 komentarze:

  1. Wygląda ślicznie! Mi nie bardzo się podobają biało-jasne tapety na pulpit (za bardzo dają po oczach haha), ale chętnie przygarnęłabym Twoje dzieło jako obrazek na ścianę. Jako zaklinacz wiosny :)
    PS: odratowanie poszło Ci perfekcyjnie i rzeczywiście, po zmianie obrazek wygląda dużo lepiej (podglądnęłam starą wersję na insta)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo przyjemna akwarela :-)
    Dla mnie też marzec był raczej nie przychylny jeśli chodzi o czas na swoje przyjemności. Ale na szczęście już kwiecień i czas na nowe!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne :) Właśnie sobie ustawiłam i mam tylko jedno maleńkie zastrzeżenie - przełamałabym biel minimalną ilością szarości, aby nie raziła tak po oczach, przy intensywności ekranu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Zapraszam ponownie :)