Karramba + wspólne dzierganie i czytanie #09


Karramba, jakby to powiedział Tajemniczy Don Pedro. Miał być otulacz, wyszło UFO, z którym nie wiem co zrobić. Ale do rzeczy.
W zeszłym tygodniu sprułam szalik z YarnArtowego Everestu z zamiarem przerobienia go na otulacz. 200 gramowy motek przerobiłam praktycznie w dwa wieczory i doszłam do strasznego wniosku - robótka jest za krótka jak na moje otulaczowe standardy. I tu pojawia się problem, nigdzie - ani stacjonarnie, ani w internecie - nie mogę dostać tej włóczki, a jeśli już gdzieś udało mi się ją znaleźć to w innym kolorze. Oczywiście mogłabym zrobić go tak jak zakłada oryginalny wzór, wtedy długość byłaby idealna jednak wiem, że taki twór leżałby na dnie szuflady, zdecydowanie wolę omotać się wokół szyi kilka razy niż zakładać golfopodobne coś. Nie wiem co z tym fantem zrobić czy pruć po raz kolejny i przeznaczyć tą włóczkę na coś innego, czy poczekać, aż w którymś z włóczkowych sklepów znowu pojawi się w ofercie.
Także w tym momencie nie dziergam nic, choć intensywnie szukam pomysłu na marcową czapkę i mam nadzieję zabrać się za nią w przyszłym tygodniu. 

Ale za to czyta się - jak co środę razem z Maknetą - książka co prawda ta sama co w zeszłym tygodniu, ale jestem bliżej końca niż dalej dlatego pozwoliłam dorzucić od razu Wichrowe wzgórza, które są u mnie następne w kolejce.
Co do Lektora, nie jest to pozycja łatwa ze względu na poruszaną tematykę. Mamy tu intymną relację nastolatka z dojrzałą kobietą, ocenę holokaustu przez osoby, które żyły w czasie wojny, relację między katem a ofiarą. Autor na 170 stronach zawarł ogrom emocji, bez zbędnego przegadania, całość warto sobie dawkować małymi porcjami.

11 komentarzy:

  1. kolorek otulacza bardzo ciekawy

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieje się, a właściwie to spruło sie sporo ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. proponuję odlożyć zeby nabrał mocy urzędnowej - bo na siłę to nic z tego nie będzie - albo znaleźć mu nowy dom:)
    Lektora też mam na liście do przeczytania
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. to jest jedna z lektur, które mam na półce i na pewno przeczytam. Wichrowe wzgórza to chyba już klasyka. wydaje mi się, że ktokolwiek lubi tego typu lektury, powinien po tę książkę sięgnąc. sama czytałam ją dwa razy: raz jako nastolatka, a drugi raz już pod koniec szkoły średniej. za każdym razem odbiór był inny - wiadomo:)
    Z szalem nie wiem co Ci doradzić.... pewnie gdybym bardzo chciała go mieć, zaryzykowałabym czekanie na dostawę.

    Anka

    OdpowiedzUsuń
  5. Najgorzej, jak zabraknie włóczki a nigdzie jej nie ma. 'Ostatnio' przeżyłam dokładnie to samo.. Ja bym poczekała, może gdzieś się pojawi :)) Moja się pojawiła... po roku :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki Tobie przeczytam "Lektora", choć po obejrzeniu filmu nie chciałam.
    A "Wichrowe wzgórza" bardzo mi się podobały i pewnie wrócę jeszcze kiedyś do tej książki:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Poczekaj , może cos sie samo "urodzi"

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciężko radzić. Jak odłożysz, bedzie ufok. Jak zostawisz, nie będziesz zadowolona i też skończy się ufokiem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Otulacz jest zbyt ładny na ufoka, może jeszcze znajdziesz tą włóczkę.

    OdpowiedzUsuń
  10. "Wichrowe wzgórza" piękna książka, chociaż film też wspaniały,

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że warto pomęczyć się z szukaniem większej ilości tej włóczki bo jest naprawdę piękna...

    Wichrowe wzgórza czytałam, ale po filmie. Film zrobił na mnie duże wrażenie, książka pozwoliła więcej zrozumieć :)
    Lektor też obejrzany, a nie przeczytany. Twój opis brzmi tak, że chyba jednak zrobię kiedyś podejście do wersji "pisanej"

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Zapraszam ponownie :)