A więc środa - wspólne dzierganie i czytanie #07



Od pewnego czasu to środy wyznaczają moje tempo blogowania. Niby coś tam dziergam, a jednak mam wrażenie, że materiał do pokazania na blogu przybywa w tempie bardzo słabym. Wychodziłoby na to, że dziergam za mało i głównie są to czapki, ale mam nadzieję, że wkrótce ulegnie to zmianie, a dlaczego - o tym będzie na końcu posta.
Jednak pozostając w temacie środy, wiadomo, że czas na Wspólne dzierganie i czytanie u Maknety. Ostatnio pisałam o tym, że nie mogę się zdecydować co do ułożenia kolorów na czapce. Decyzja jednak szybko została podjęta i na chwilę obecną czapka jest już prawie skończona. Postawiłam na szary dół i czerwoną górę. Jednak odwrotne połączenie kusi mnie tak bardzo, że postanowiłam dorobić do kompletu jednopalczaste rękawiczki, z czerwonym ściągaczem i szarą łapką, palcami - swoją drogą czy górna część jednopalczastej rękawiczki ma jakąś nazwę? Pomysł ten musi trochę poczekać, bo niestety nie posiadam drutów pończoszniczych o odpowiedniej grubości. Oczywiście byłam wczoraj w Moherze, wróciłam stamtąd z naręczem szydełek i włóczką na sweter*, ale o drutach przypomniało mi się dopiero w domu, a niestety aż tak bardzo po drodze mi tam nie jest - 122 km z Ostrowa do Poznania to jednak kawałek. Może dostanę coś na miejscu, aczkolwiek są tu niestety same pasmanterie, w których tak naprawdę nic porządnego, jeśli o dzierganie chodzi, nie ma. We włóczkowym (kraina akrylu oczywiście) pani chociaż jest miła, bo w innych to już niestety różnie. 

Co do książek, na tapecie mam dwie pozycje, niestety żadna z nich nie przypadła mi do gustu.  Pierwsza to Duma i uprzedzenie, Jane Austen. Jest to książka z mojej listy 12 książek na 2015 rok
Muszę przyznać, że bardzo mnie rozczarowała i niestety potwierdziła moja niechęć do romansów wszelakich. A tu na dodatek jest to takie wydanie, że rodzi się we mnie chęć potrząśnięcia każdą z panien po kolei, a ich matką w szczególności. Zdaję sobie sprawę, że rzecz dzieje się w zupełnie innych czasach, priorytety były wtedy odmienne od dzisiejszych, a pozycja kobiet w społeczeństwie taka a nie inna, ale autentycznie nóż w kieszeni mi się otwiera podczas każdego fragmentu z panią Bennet, która z cel życiowy obrała sobie dobre wydanie córek za mąż. Dodatkowo te wszystkie wzdychania, rumieńce "bo on się spojrzał" i gratulacje z okazji ślubu tylko dlatego, że ktoś komuś powiedział, że na względzie ma konkretną pannę, ale o jakimkolwiek uczuciu nie ma jeszcze mowy. Niestety również dość szybko pogubiłam się w tym kto do kogo wzdycha. Książka zdecydowanie nie dla mnie.
W ramach ciekawostki - bardzo podobały mi się wszystkie obejrzane przeze mnie ekranizacje powieści Jane Austen. I teraz nie wiem czy były one tak bardzo różne od oryginałów, czy nadrabiał krajobraz, a może po prostu ta konkretna książka jest nie w moim guście. 


Druga z książek to Baśnie fińskie, Raula Roine. Bardzo przypominają mi baśnie braci Grimm. Krew leje się dość gęsto, dobro zawsze zwycięża nad złem, a baba jaga ma nos jak pogrzebacz. Niestety każda z baśni jest pisana według podobnego schematu - biedna osoba wyrusza w podróż, ma takie a takie przygody, które bardzo często finalizuje odcięcie głowy, a potem jest bardzo szybkie zakończenie, które też może zawierać odcięcie głowy jeśli nie było go wcześniej - niestety po kilku takich baśniach staje się to dość nudne. 

A teraz o tym co było na samym początku - dostałam w prezencie włóczkę. Włóczka ta nijak nie nadaje się na czapkę (chociaż turban, kto wie ;) ), co oznacza, że zdecydowanie muszę poszerzyć zakres swoich dziergadeł bo zdecydowanie szkoda, żeby leżała odłogiem. Chociaż nie powiem, szczerze mnie ona przeraża, ale jednak jej miękkość mówi do mnie bardzo. Już nawet pobieżnie przeszukałam Ravelry w poszukiwaniu wzoru idealnego i chyba mam :) - Rock Island Jareda Flooda.



*niestety docelowy właściciel stwierdził, że swetra nie chce, więc będę musiała spożytkować ją na coś innego

12 komentarzy:

  1. Też stawiałam na czapkę z szarym dołem i czerwoną górą! Myślę, że będzie świetna. Z rękawiczkami bardzo dobry pomysł, żeby zrobić odwrotne kolorki - będzie z tego atrakcyjny komplet :-)
    Co do wybranego wzoru chusty to też do niego wzdycham.. ach... może kiedyś!
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie z koloei podoba się tego typu literatura, kiedyś przycztałam wszystko tej autorki i właśnie ta książka najbardziej przypadła mi do gustu :)
    chusta będzie piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny wzór na chustę wybrałaś, taki delikatny. Jane Austin jeszcze nic nie czytałam, ale mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  4. piekne zestawienie kolorów, bardzo mi sie podoba

    OdpowiedzUsuń
  5. Kusi mnie chusta na drutach, ale ja do drutów mam chyba dwie lewe ręce ;-) To już szydełkiem mi się lepiej macha...:( ale te druciane ażurki...eh.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tą chustę mam w planach od niepamiętnych już czasów, ale ciągle wyprzedzają ją wzory bezpłatne.
    Czapka bardzo fajnie wygląda, rękawiczki do niej to świetny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam z niecierpliwością na efekt końcowy :)
    A co do włóczki, to ależ ona cieniutka! - > Jak przebrniesz przez rock island, to będę baaardzo dumna!
    Ja ostatnio zawiesiłam się na kombinacji warkoczy z warkoczami... Czyli lenistwie w moim wypadku...
    Czekam, aż to słoneczko przebije się przez chmury i zawita na dłużej, to będę miała powód, aby zabrać się w końcu za ażurki :)
    A nowej włóczki tyle leży, że hoho! <- poszalałam i nie wiele się zastanawiając, zamówiłam chyba ze 20 motków w różnych kolorach :) Miałam wielkie plany na swetry... Póki co zabieram się dopiero za trzeci... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też wolę ekranizacje niż książki Jane Austin, szczególnie seriale BBC :))) Chusta i u mnie w kolejce (tylko kiedy????) mam nawet włóczkę na nią. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  9. Klasyczny dobor kolorow czapki. Co do J.Austen to ona byla na owe czasy postepowa...

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetnie połączenie kolorów - takie "liskowe". Jestem bardzo ciekawa efektu końcowego :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyś też nie mogłam czytać tych XIX wiecznych romansów, a kiedy wróciłam do nich po latach to się zastanawiałam co w nich mnie denerwowało. Może po prostu na "starość" zrobiłam się bardziej wyrozumiała.

    OdpowiedzUsuń
  12. Rewelacja ta czapka wyszła :D Ostatnio rzuciły mi się w oczy na Ravelry mitenki bezpalcowe z takim właśnie "falkowym" kolorowym wzorem i pomyślałam o Tobie i Twojej planowanej czapce ;)
    Czekam na chustę - wzór jest przepiękny, choć wygląda na niełatwy. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Zapraszam ponownie :)