12 książek na 2015 rok - styczeń

Post ten równie dobrze mógłby mieć tytuł porażka czytelnicza, o czym za chwilę.
Na początku stycznia pisałam o moich postanowieniach noworocznych. Jednym z nich jest wyzwanie 12 książek na 2015 rok. Założenie jest bardzo proste - co miesiąc czytamy jedną książkę z wcześniej ustalonej listy zalegających od dłuższego czasu na półkach lektur. 
Moim styczniowym wyborem było Śpiewaj ogrody Pawła Huelle. Pozycja ta zainteresowała mnie dawno temu - była powieścią czytaną w radiowej Trójce i wtedy wydawała mi się naprawdę ciekawa. Nie wiem czy sprawiła to interpretacja samego autora i Jana Englerta, którzy książkę czytali, czy układ gwiazd.
Tu wracam do pierwszego zdania. Książka dosłownie wlokła się za mną cały miesiąc, czego dowodem jest powyższy kolaż - zdjęcia z pociągu, zdjęcia robione specjalnie na WDiC, wszystko to na przestrzeni całego miesiąca. Smutna prawda jest taka, że styczeń już za nami, a ja jej jeszcze nie skończyłam.
Absolutnie nie mogę powiedzieć, że jest to książka zła. Nie jest. Autor wykazuje się ogromną wiedzą na temat twórczości Wagnera czy Rilkego, powieść jest napisana językiem na najwyższym poziomie, ale jak dla mnie akcja snuje się zbyt powoli. Przeplatające się ze sobą wątki nie ułatwiają skupienia się na wydarzeniach - niejednokrotnie musiałam cofać się o kilka stron, by upewnić się co do kolejności wydarzeń, czy też kto jest kim. Szkoda, że autor nie rozwinął bardziej wątku kaszubskiego, ten wydawał się najbardziej ciekawy.  
Niestety na razie mówię tej książce nie, chociaż zakładkę zostawiam na miejscu, może jeszcze do niej wrócę.

4 komentarze:

  1. Postawiłam sobie podobne wyzwanie, ale najpierw chciałam się porwać na 52 książki (dość spontanicznie i naiwnie). Zredukowałam tę liczbę, chcę przeczytać 27 książek, czyli dwie na miesiąc, co i tak dla mnie jest w tym momencie dużą liczbą.
    Z książkami jest tak, że musi przyjśc czas na daną książkę. Teraz Ci nie wchodzi, ale za rok możesz ją pochłonąć. Może sięgnij po inną, po tematykę, która teraz jest Ci potrzebna? A jeśli się nie uda, to daj sobie czas, czytanie na wyścigi (nawet z samym sobą) to żadna przyjemność, a przecież o przyjemność tu głównie ma chodzić :)
    Mam nieśmiałe pytanie o tapetę... będzie? Wiewiórka jest urocza i trudno mi się z nią rozstać, ale już luty... :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doszłam do takiego samego wniosku. Czytając tą książkę czułam się jakby wisiało nade mną widmo nieciekawej lektury szkolnej, którą muszę przeczytać w określonym terminie. A to zdecydowanie nie sprzyja dobremu odbiorowi lektury.
      Tapeta jak najbardziej będzie, najpewniej już dzisiaj :)

      Usuń
  2. Może powinnaś właśnie sprawić sobie audiobooka z aksamitnym głosem Englerta, to by lepiej szło? Wiele było w moim życiu książek , które zaczęłam, i które niestety porzuciłam w nadziei na lepszy czas. Weź kolejną książkę z kolejki , może będzie lepiej się czytało:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety z tego co sprawdzałam, audiobook taki nie istnieje, książka była czytana tylko na potrzeby radia, a szkoda bardzo.

      Usuń

Dziękuję za komentarz. Zapraszam ponownie :)