Krótka relacja z placu boju + wspólne dzierganie i czytanie.

Szydełkowy koc najprawdopodobniej postanowił mnie wykończyć. Łączenie kwadratów skończyłam w zeszłym tygodniu, w weekend zrobiłam brzeg, zaczęłam wciągać luźne nitki, a potem rozłożyłam go na płasko. 
W tym momencie zamiast posiadania skończonej roboty, skończyła się moja duma. Brzeg okazał się za duży w stosunku do głównej części koca i zamiast ładnego, równego, a przede wszystkim dającego się ułożyć na płasko brzegu pojawiła się niekoniecznie urocza falbanka.
R. proponował, żebym się z tym fantem przespała i spojrzała na niego na drugi dzień, ale to było zupełnie niepotrzebne, sprucie było jak najbardziej oczywistym posunięciem.  Dopiero wtedy mogłam położyć się spać z czystym sumieniem. 
Dzisiaj zabrałam się za brzeg na nowo, tym razem najprościej jak to tylko możliwe - całość obrabiam dookoła półsłupkami zamiast jak wcześniej skupiskami słupków i mam nadzieję skończyć jak najszybciej :)
A, że lubię jak coś do mnie podczas dziergania mówi - najlepiej film, serial albo książka, postanowiłam przyłączyć się do wspólnego dziergania i czytania na blogu Maknety

W przeprawie przez koc, w tej chwili towarzyszy mi Neil Gaiman i jego Chłopaki Anansiego. Niestety nie posiadam tej książki w formie papierowej dlatego powyższe zdjęcie to małe oszustwo - uznałam, że skoro Chłopaki Anansiego, to poniekąd kontynuacja Amerykańskich bogów, ta książka właśnie posłuży mi jako mały zamiennik :)

17 komentarzy:

  1. Ależ bajecznie kolorowo u Ciebie :)
    Gaimana bardzo lubię.
    Chyba najbardziej "Nigdziebądź".
    Wracam do mojego "skrzatowania". Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Gaiman ma świetne książki. "Nigdziebądź" jest u mnie w kolejce do przeczytania :)

      Usuń
  2. Strasznie mi się podobają takie dziergane koce, ale do tej pory nie odważyłam się zrobić takiego... Ale - może wszystko przede mną?
    Miłego dnia!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować - tylko trzeba się uzbroić w cierpliwość :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Jaki pięęęęękny koc! Też niedawno robiłam podobny, i doskonale znam to uczucie, kiedy zastanawiasz się, czy zdołasz wykończyć koc zanim on wykończy ciebie :D
    Nie poddawaj się, duma ze skończonego koca wynagradza trudy walki ;)
    Witaj w gronie wspólnie dziergających i czytających!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój jest śliczny :) Oj tak, wielkie robótki potrafią dać w kość, ale jak już się skończy satysfakcja jest ogromna :)
      Dziękuję za miłe przyjęcie :)

      Usuń
  4. Ha, ha oraz ha! Ja też siedzę w kwadratach, zatem podobny nasz los:) Pod koniec nudzą się jak jasny gwint, ale efekt końcowy jest tego wart, azaliż nieprawdaż?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze - miałam ochotę schować je gdzieś głęboko do szafy jak byłam na etapie okrągłych środków. Białą część na szczęście robiło się zdecydowanie szybciej, ale potem przyszło łączenie...pokłady ogromnej cierpliwości są do nich potrzebne, bez dwóch zdań :)

      Usuń
  5. Piękne te kwadraty, czasami muszą zostać odkupione wysiłkiem. Pozdrawiam Monika

    OdpowiedzUsuń
  6. E, bez prucia to nie robota ;)
    A ile kolorków, fajna robótka na zimowe dni. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, coś w tym jest :) W szarą ponurość od razu robi się od nich weselej :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Od Maknety trafiłam tutaj :)
    Kocyk piękny, mam nadzieję, że już niebawem zobaczymy go w całej okazałości. A na książkę, której jeszcze nie czytałam, chyba się skuszę... Pozdrawiam, Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koc już prawie skończony, także wkrótce się tutaj pojawi na pewno :)
      A książkę szczerze polecam, jak i "Chłopaki Anansiego" i "Amerykańskich bogów" ,
      obie są świetne :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Super kolorki na rym kocu. A taki niesforny brzeg potrafi człowieka wykończyć. Kiedy juz się widzi upragniony koniec robótki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak jest, ale ten, który robię teraz jest bardzo posłuszny :D

      Usuń
  9. Piękny będziesz miała koc. Nie daj się mu, trzymam kciuki :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Zapraszam ponownie :)