bye bye 2014, hello 2015

Mam wrażenie, że odkąd w domu pojawił się kot nie mam możliwości na włóczkowe dłubanie w takiej ilości jak bym chciała. Kot jest z gatunku tych wszędobylskich i wymagających wiele uwagi, bez zbędnego owijania w bawełnę - straszny z niego zazdrośnik, spać chce tylko na kolanach, a jak widzi włóczkę to od razu mu się oczy świecą. Ale je, to najważniejsze :) 
Logika wskazywałaby na post podsumowujący cały rok 2014, jednak po dwóch miesiącach blogowania nie ma to raczej większego sensu - dlatego też zamiast podsumowania postanowiłam rok zakończyć listą planów na przyszły rok.

Może nie jest to super powalająca lista z milionem celów do zrealizowania, ale wątpię by miała ona szanse na wcielenie w życie. Moja lista to tylko 5 punktów, jednak nie są to abstrakcyjne cele dlatego mam nadzieję, że uda mi się je zrealizować :)
  • Przede wszystkim będę kontynuować wyzwanie 12 czapek w jeden rok
  • Planuję również regularnie, czyli co środa, brać udział w Wspólnym dzierganiu i czytaniu u Maknety
  • Pozostając w kręgach czytelniczych wezmę udział w wyzwaniu 12 książek na 2015 rok, które znalazłam również dzięki Maknecie. 
  • Robótkowo chciałabym zrobić swój pierwszy swetr - nie musi być idealny, ważne żeby był. 
  • A dla własnego komfortu psycho-fizycznego będę się więcej ruszać. 
I w tym miejscu chciałabym napisać więcej o wyzwaniu 12 książek na 2015 rok z bloga Ochy achy z książką. Książki zawsze odgrywały ważną rolę w moim życiu, przez pewien czas prowadziłam nawet książkowego bloga. Jednak z natłokiem pracy, studiami a i po części ze zwykłego lenistwa czytałam coraz mniej, co absolutnie nie powstrzymywało mnie przed kupowaniem kolejnych pozycji. Logika w tym żadna, ale ja po prostu lubię otaczać się książkami - wydaje mi się, że nie byłabym w stanie przerzucić się na czytnik, chociaż wielokrotnie przerabiałam brak miejsca na półkach, co powodowało coraz to wymyślniejsze kombinacje i manewry niemal jak w Tetris. W tym momencie wszystkie książki leżą na bardzo roboczym regale, w niekoniecznie uroczych stostach jedna na drugiej, jednak mam nadzieję, że wiosną jedna ściana zostanie w pełni poświęcona na regał bądź półki na książki, których pewnie i tak kiedyś zabraknie ;) 
Ale, wracając do sedna - wyzwanie jest bardzo proste, należy wybrać 12 książek z własnej biblioteczki i przeczytać je w 2015 roku, po jednej książce na miesiąc. Proste? Proste! :)
Poniżej zdjęcie mojego stosu, książki w większości przypadków dość opasłe, ale mam nadzieję, że będzie się je przyjemnie czytało. No może z wyjątkiem Wlada Palownika, bo tu muszę się przyznać, że zrobiłam do niego podejście jakiś czas temu, ale nie udało mi się dobrnąć nawet do połowy.


Jako, że tytuły nie są dobrze widoczne na zdjęciu, poniżej spis książek idąc od góry:
Nazywam się Roger Moore, Roger Moore
Wrogowie publiczni, Bryan Burrough 
Duma i uprzedzenie, Jane Austen
Dziewczynka w baśniowym lesie, Pierre Péju
Wład Palownik. Prawdziwa historia Drakuli,
Lesley Downer
Nowy Jork. Od Mannahatty do Ground Zero,



Kończąc ten post chciałam Wam życzyć wszystkiego co najlepsze w 2015 roku, mnóstwo pogody ducha a przede wszystkim niekończących się pokładów kreatywności.

3 komentarze:

  1. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
    Trzymam za słowo - widzimy się co środę u Maknety :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł z wyzwaniem książkowym! Czasem miewam straszne wyrzuty sumienia (wiem, to głupie), że czytam same nowości, zamiast sięgać po moje dawne "przyjaciółki" odłożone na półkę.
    PS: Szczęśliwego Nowego Roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne wyzwanie. :) Ja akurat nie podejdę, bo musiałabym czytać stare podręczniki z gimnazjum itd. Jestem typowo bibliotecznym fanem, więc nie kupuję książek.
    Aczkolwiek zrobiłam wyjątek dla 2 pozycji, których w ogóle w kraju nie ma ani w naszym języku- to będzie wyzwanie. ^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Zapraszam ponownie :)