Wyzwanie rysunkowe: książka

Lubię kiedy coś mnie motywuje do pracy - takie właśnie są wyzwania rysunkowe. Określony temat, deadline - warunki idealne. 
Jak dla mnie nie ma chyba nic gorszego niż prośba o narysowanie czegoś ładnego bez cienia sugestii czym owo ładne coś mogłoby być - tu imaginuję hipotetyczną sytuację gdy rysuję smoka, a ktoś tak naprawdę miał na myśli bukiet kwiatów i to wszystko najlepiej na świętego nigdy. Jeśli ktoś prosi mnie o coś na świętego nigdy prawdopodobieństwo, że owo ładne coś nigdy nie powstanie skrajnie wzrasta.
Ale wracając do samego wyzwania, którego organizatorką jest Mała Ichi - temat: książka, czas: do 10 listopada, żadnych zbędnych niejasności, nic tylko brać udział.
 Oczywiście wzięłam :)

Książki zawsze były dla mnie czymś niezmiernie wartościowym. Za równo ze względu na treść jak i formę wizualną. Przyznam się, że gromadzę je hordami.
Co do samej pracy, zależało mi na tym, żeby była kolorowa. Postawiłam na kredki, chociaż nie jest to moje ulubione medium, nie chciałam malować akwareli.
To co wydarzyło się potem to wynik ułańskiej fantazji. Absolutnie nie miałam w planach wycinanek, doklejania rafii a już tym bardziej złocenia rogów książki. Mam wrażenie, że trochę mnie poniosło chociaż końcowy efekt pracy jest całkiem, całkiem. Tak naprawdę jedyne co mnie w niej drażni to brak ramki, ale może to tylko moje widzi mi się :) 

Na dwóch poniższych zdjęciach najlepiej widać efekt mojej wyobraźni - złocenia i kokardkę z rafii .



Część z kwiatami wycinałam z duszą na ramieniu, ale udało się bez zniszczeń :)

Co prawda do końca wyzwania zostały jeszcze tylko dwa dni, ale może Wy też weźmiecie w nim udział? Po lewej stronie znajdziecie baner, który pokieruje Was prosto do regulaminu wyzwania :)


4 komentarze:

  1. Piękna, bardzo ciekawa praca! Bardzo lubię kolaże, mieszanie technik - sama rzadko to robię, brakuje mi trochę... bo ja wiem... odwagi? fantazji? Zainspirowałaś mnie do eksperymentów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Muszę się przyznać, że w moim wypadku głównym motywatorem do kombinowanej pracy było pierwsze tło, które po prostu nie wyszło, a że z reszty byłam zadowolona i nie chciałam zaczynać od nowa, trochę pokombinowałam i efekt końcowy widać w poście :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz. Zapraszam ponownie :)